Rano spotykamy się na śniadaniu, dziś się rozstajemy my kontynuujemy naszą eskapadę, oni wracają do domu.
My promem do Pak Bara i dalej do Khao Sok, oni promem na Langakwi i dalej samolotem do Kuala Lumpur.
Z resortu wyruszamy razem, pick up zawozi nas na przystań, my na krajową, oni międzynarodową. My startujemy o 9.30, oni o 10.00.
Organizując podróż powrotną dla naszych znajomych, miałem małą zagwozdkę czy uda się bezproblemowo połączyć rejs promem z wylotem samolotem w tym samym dniu. Gdzieś znalazłem info, że może być problem. Problem polegającym na tym, że jesteśmy w Azji i niektóre rozkłady są powiedzmy umowne. Ktoś napisał, ze odprawa paszportowa na Koh Lipe przebiegała wyjątkowo opieszale, podobnie na Langkawi.
Z racji krótkiego pobytu nie chciałem fundować znajomym noclegu transferowego na Langakawi. Po zebraniu porad i odpowiedzi z forów internetowych postanowiliśmy zaryzykować i zaplanować transfer promowo-samolotowy na jeden dzień. Tak aby ostatni dzień swojej podróży mieli w całości na zwiedzanie KL ( wylatują o 23.55).
Po dojściu do końca walking street my zostajemy przy Steak House, oni idą na lewo do przystani międzynarodowej. I tak się pożegnaliśmy i rozstaliśmy.
Poprosiłem, aby w miarę możliwości na bieżąco dali znać jak im idzie przeprawa.
My wymieniamy wirtualny kod QR biletu na naklejkę i czekamy na wypłynięcie, do Pak Bara płyniemy speedboatem. Wypływamy o czasie i o czasie dopływamy, wychodzimy z przystani znajdujemy busik który ma nas zawieźć do Krabi gdzie mamy przesiadkę na drugi busik do Khao Sok. W trakcie jazdy do Krabi małżonka mówi, że koleżanka sprzedała jej infekcję bo czuję, że dostaje gorączki. W Krabi była chwila czasu więc do apteki po antybiotyk i termometr, tu małe zdziwienie mają termometr tylko rtęciowy, z kolei te sam antybiotyk pięć razy tańszy niż Koh Lipe. W Krabi też zaproponowali nam, że jeśli chcemy busikiem dojechać pod sam resort to nie ma problemu poproszę tylko po 100THB od osoby bo inaczej wysiadka na przystanku i dalej radźcie sobie sami.
Dojeżdżamy do Khao Sok około 18.00 kwaterujemy się i bookujemy wycieczkę po jeziorze, a właściwie rozlewisku Cheow Lan, żona do łóżka ja po strawę na wieczerzę. Strawą była pizza margherita, to tylko było akceptowalne w gorączce.
Kwaterujemy w resorcie Khao Sok Rain Forest. Domki duże, trochę nadgryzione przez czas, łóżka wygodne. Mamy domek z widokiem na rzekę. Samo Khao Sok wieczorem robi wrażenie dość ludnego, jeszcze nie zatłoczonego, sporo resortów, knajp, masaży, ale generalnie taka noclegownia dla osób korzystających uroków okolicznej przyrody.
Ostrzeżenie jest tu tylko jeden kantor wymiany walut z kursami jak na monopolistę przystało najbardziej niekorzystnymi z jakimi się spotkałem.